W sobotę, 15 sierpnia, na boisku we Wrzosowie odbył się festyn parafialny organizowany przez parafię we Wrzosowie. Wydarzenie, które od kilku lat na stałe wpisało się w kalendarz lokalnych imprez, było okazją do wspólnego spędzenia czasu, zabawy i budowania lokalnej wspólnoty i realizowania ważnych dla parafii przedsięwzięć.

Na uczestników czekał program przygotowany zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. Festyn rozpoczął się o godz. 14.00 i potrwał do godz. 21.00. Były stoiska ze swojskim jedzeniem, strefa zabaw dla dzieci, zabawa prowadzona przez DJ-a oraz „Wędka szczęścia”, w której każdy los wygrywał. Co 30 minut przygotowano również nagrodę-niespodziankę, a główne losowanie zaplanowano na godz. 19.00.

O festynie, jego miejscu w kalendarzu lokalnych wydarzeń, przygotowanych atrakcjach, znaczeniu spotkania mieszkańców oraz przeznaczeniu zebranych środków rozmawialiśmy z ks. Grzegorzem Jagodzińskim, proboszczem parafii we Wrzosowie.

Szczęść Boże. Proszę księdza, od czasu jak Ksiądz objął parafię we Wrzosowie, piknik parafialny w sierpniu jest już taką tradycją.

Tak, udało się.

Parafianie przyjęli propozycję, podjęli też działanie. Nie ukrywam, że trudno było się tutaj w ten kalendarz festynów i różnych wydarzeń jakoś wpisać, ale myślę, że powoli, powoli to wydarzenie – festyn parafialny we Wrzosowie – w kalendarzu nie tylko miejscowości, ale i gminy, okolicy, mam nadzieję, że się wpisał.

Pogoda też, odkąd…

Jak zawsze.

Tak, właśnie tutaj mamy taki mały „deal” z siostrą Bogusią Błądek, która pochodzi z Piotrowic. Dzisiaj ma swoją piętnastą rocznicę ślubów wieczystych, więc my się modlimy za nią, a ona razem z siostrami w Chicago, dzisiaj już po urlopie, modli się o pogodę.

I tak jest czwarty rok z rzędu, że piętnastego pogoda jest trzydzieści, a potem zjazd.

Tak jest. Proszę księdza, jakie atrakcje na dzisiejszy festyn?

Największą atrakcją jest spotkanie oczywiście, bo to sami widzimy, że tych spotkań nam dzisiaj bardzo potrzeba. W jakimś takim klimacie, gdzie znamy się, ufamy sobie.

Usłyszałem niedawno właśnie takie wypowiedzenie, nie pamiętam już gdzieś tam, w tych różnych podcastach, że w małych miejscowościach ludzie nie mają depresji.

Dlaczego?

Dlatego, że się znają, dlatego, że wiedzą, na kogo mogą liczyć, wiedzą, kim są nawzajem i wiedzą, do kogo mogą zwrócić się o pomoc.

A to wynika właśnie z codziennej obecności, z różnych relacji, które budujemy i parafia chce się wpisywać także w budowanie tych relacji w społeczności.

Festyn to również takie cele parafialne ma w założeniu?

Tak, oczywiście. Tym drugim celem, po spotkaniu i po relacjach, jest oczywiście też, w miarę możliwości, na ile się uda, coś zebrać.

W ubiegłym roku udało się już pierwszy witraż w kościele parafialnym we Wrzosowie uczynić, w tym roku mam nadzieję, będzie kolejny.

W poprzednich latach to też był wkład w początek remontu kościoła w Kłopotowie, także co roku po trochu idę do przodu.

Także nie pozostaje nic innego, jak tylko życzyć aby atmosfera dopisywała do końca tego festynu.

Bardzo dziękuję.

Bardzo dziękuję. Zapraszam serdecznie.